Aktualności

2017.02.06

Aleksandra Jakubowska w Radomiu: SLD kobietą po przejściach, wciąż mającą wzięcie


Aleksandra Jakubowska, była pierwszym gościem otwartego spotkania organizowanego przez  nowo powstałe "Stowarzyszenie 38 milionów". Odpowiadała  na liczne pytania, włączała się do wymiany poglądów i promowała swoją książkę pt. ,,Lwica nad brzegiem rzeki” (wywiad rzeka). Na piątkowe spotkanie  z Aleksandrą  Jakubowską  do  hotelu Nihil Novi przyszli ludzie  w różny  sposób powiązani  z radomską lewicą. Wymieniali m.in. poglądy na temat miejsca kobiet w polityce i szans lewicy.

Czy kobiety w dzisiejszych czasach mogą zaistnieć w polityce, która się tak bardzo zbrutalizowała?  -pytała prowadząca spotkanie Małgorzata Ziemnicka.

-  Czy kobietom w polityce jest dziś łatwo? Łatwiej było za moich czasów, kiedy wystarczyło mrugnąć rzęsami powiedzieć jakieś komplement, na które mężczyźni są łasi... Dzisiaj kiedy patrzę na scenę polityczną, myślę sobie, że stało się coś złego. Wiele hamulców puściło, kobiety często biorą przykład ze swoich kolegów, rywalizują w chamstwie, Mnie się zawsze wydawało, że kobiety powinny tonować zachowania. Reasumując, kobieta w polityce na pewno ma trudniej, musi rywalizować z mężczyznami nieprzebierającymi w sposobach działania, czasami kobiety uczą się tych metod i równie skutecznie walą maczuga po głowach. Wolałabym, żeby kobiety w polityce reprezentowały zdrowy rozsądek, spokój, racjonalizm, rozmowę. Uważam, że często najbardziej na miejscu jest cięta riposta. Czasem śmiertelnym ciosem okazuje się ten zadany floretem a nie maczugą. Uważam, że inteligencja i wiedza mogą wygrać z chamstwem i agresją. Nie znoszę tych wiecujących kobiet. Nie wydaje mi się, żeby dobrym wzorcem była wolność wiodąca lud na barykady. Kobiety rozsądne, potrafiące doprowadzić do kompromisu, to przyszłość polityki.

Czy na dzisiejszej scenie politycznej widzi pani polityczki, które potrafią wykazać taką ciętą ripostą?

- Zdarzają się, nie chcę tu nikogo wymieniać, ale ten narzucony męski styl jest przytłaczający, trzeba się zastanowić jak mu przeciwdziałać. Przypomnę jedną postać,  choć nie  była   ona  z mojej bajki -Zyta Gilowska. Nie można było odmówić jej twardości, nieustępliwości, potrafiła jednym celnym zdaniem załatwić przeciwnika. Na niej powinny wzorować dzisiejsze polityczki.

Mamy nową  pierwszą damę, jak pani widzi jej rolę? -pytała prowadząca spotkanie .

- W Polsce nie ma prawnie ustalonych zasad dla pierwszej damy. Z zasady rezygnuje ona za swojej dotychczasowej pracy. Choć nie ma takiego formalnego wymogu, to proszę sobie pomyśleć jakie konsekwencje miała by dalsza praca Agaty Kornhauser-Dudy w szkole i dla niej, i dla jej szkoły. Rolę pierwszej damy wyobrażam sobie tak, że ona  jest u boku męża i reprezentuje kraj z klasą. Po drugie prowadzi jakąś działalność charytatywną. I z tego, co można przeczytać na stronie poświęconej Agacie Kornhauser-Dudzie ona tę działalność prowadzi i nie afiszuje się tym w kolorowych mediach , jakie ma dobre serce.. Dziwi mnie oczekiwanie, że będzie zabierała głos: a to w sprawie aborcji, a to w sprawie reformy oświaty. Przecież to nie ona, ale jej mąż jest prezydentem. Można oczywiście posługiwać się przykładem Marii Kaczyńskiej, która w zdecydowany sposób wypowiedziała się w sprawie aborcji, ale Agata Duda ma po prostu inny pomysł na swoją rolę pierwszej damy. Odnoszę  wrażanie, że ludziom, którzy oczekują, że Agata Duda coś powie chodzi o to, żeby to coś mogło stać się zarzewiem nowego konfliktu.

Zapytana  przez jedną  z uczestniczek  Czarnego Protestu w Radomiu o opinie ta temat tego znanego wydarzenia, rzekła:

- Przyznam szczerze, że byłam zbulwersowana niektórymi brutalnymi, wulgarnymi hasłami i zachowaniami, sprowadzaniem całego problemu do czystej fizyczności. Kobiety do przestrzeni publicznej powinny wnosić umiejętność prowadzenia dialogu. Dla rządzących bardziej przekonująca była masa, liczba tych strajków niż te agresywnie hasła. W Sejmie popełniono błąd, ponieważ oba projekty powinny być skierowane do dalszych prac w komisjach. Mam też swoje zdanie ma temat ustawy antyaborcyjnej. Uważam, że kompromis jest tak kruchy, że lepiej ciszej nad tą trumną.

Pytające  wtrąciła, że czasami  na chamstwo trzeba odpowiadać czymś   podobnym.

Czy  istnieje  potrzeba  zdefiniowana na nowo pojęcia lewicy i prawicy?

 Współcześnie  zaczynają się one mieszać, partie postrzegane jako prawicowe realizują lewicowe postulaty, lewica sama nie wie jak się na nowo zdefiniować. Co pani na to? - pytała  Małgorzata Ziemnicka.

- Przed wyborami w 2015 r. krytycznie odnosiłam się do pomysłu zjednoczonej lewicy. Pisałam, że gdyby coca-colę sprzedawano w normalnej butelce z etykietą „napój orzeźwiający”, to nikt by jej nie kupował. Bo liczy się marka. I SLD tę markę ma. Choć jest podupadła, pokiereszowana. SLD jest jak kobieta po przejściach, ale jednak swój elektorat ma. I gdyby mojego głosu wtedy posłuchano, lewica byłaby dziś w Sejmie. SLD jest najsilniejszym ugrupowaniem lewicowym i z niepokojem słucham głosów, że trzeba lewicę zjednoczyć, Nic tego nie wyjdzie, zacznie się walka o miejsce na listach, a jeżeli wybory będą takie jak ostatnie, to nic po lewicy nie zostanie. Wielokrotnie mówiłam, że lewica pozwoliła sobie odebrać cały program socjalny. Rywalizując z Palikotem na hasła związane z liberalizmem obyczajowym zaczęła tracić. Jedynym wyjściem dla SLD jest próba zdiagnozowania trzech rzeczy. Pierwsza: jaki elektorat jeszcze mu został, druga: jak elektorat można jeszcze pozyskać, trzecia: jak to zrobić.? Zdiagnozować target i zrobić program złożony z czterech, pięciu punktów ważnych dla tych ludzi. Niewykorzystywanie szans się mści. Był kryzys parlamentarny, posłowie siedzieli na sali plenarnej. A co zrobiło SLD? Niedzielę z kebabem! Bo w Polsce jest rasizm! Oczywiście zdarzają się takie zachowania, ale tak samo jak młodzi ludzie atakują obcego kulturowo, mogą zaatakować swojego pobratymca. To była zła diagnoza, tego gdzie można zaistnieć, bo kebabowy protest w ogóle nie został zauważony przez media, nic na tym nie zyskano, Fajnie jest chodzić do telewizji, ale jeszcze trzeba ruszyć ludzi, którzy są na dole. Trzeba się przegrupować, ale nie ma na to pomysłu. Czy brakuje ludzi, którzy byliby w stanie stworzyć jakąś bazę ideową? Boję się, że punktem, który pogrąży całkowicie lewicę, będą wybory samorządowe. Ludzie, którzy dziś pełnią mandat z list SLD, będą uciekali do innych partii. I  może się okazać,, że niewiele  zostanie ze tej  reprezentacji, którą mieliśmy.

A co z młodymi na lewicy? SLD to partia dojrzałych ludzi, a młoda krew ze świeżymi pomysłami jest potrzebna  - padło kolejne pytanie 

- Czytałam ostatnio badania, z których wynika, że ponad 50 procent osób w wieku 18-35 lat nie wiedziało niczego o konflikcie w Sejmie. To pokolenie ma swoje studia, swoją pracę, polityką się nie interesują. Z drugiej strony mamy przykład jak prawicowe środowiska potrafią młodzież zagospodarować: patriotyzm, harcerstwo, działalność skupiona wokół żołnierzy wyklętych. Uważam, że do młodzieży można dotrzeć również z lewicowymi postulatami. Na pewno wymaga to badań, rozpoznania środowiska młodzieżowego, znalezienia liderów, którzy  potrafią sformułować oczekiwania.

 Foto:  Mieczysław Kaca

- Jest  to pierwsze z planowanych przez nas  spotkań. Gośćmi kolejnych będą m.in. Robert Biedroń, prezydent Słupska i Rafał Chwedoruk, politolog – powiedział Marcin Dąbrowski wiceprzewodniczący  krajowego Zarządu ,,Stowarzyszenia 38 milionów”, także przewodniczący SLD  w Radomiu. Małgorzata Ziemnicka  jest przewodniczącą radomskiego Koła ,,Stowarzyszenia 38 milionów”.